Olejki eteryczne – magia w szklanej butelce

1 Odpowiedź

Coś dla duszy Coś dla ciała

Olejki eteryczne to takie magiczne cuda w małych, szklanych buteleczkach. Możemy używać ich do inhalacji, masaży, leczenia czy także sprzątania i prania naszych ubrań. Dosłownie kilka kropel dobrego, atestowanego olejku może zdziałać cuda. My już nie raz się o tym przekonaliśmy.

Świat przepełniony jest zapachem, a wiedza o jego dobroczynnym dla człowieka działaniu to właśnie aromaterapia. Połączenie medycyny naturalnej i zielarstwa. Silna, rozwijająca się dziedzina. Jak możemy przeczytać na stronie Polskiego Towarzystwa Aromaterapeutycznego „uczucie radości powstające po akceptacji zapachu olejku eterycznego, potrafi skutecznie poprawić stany zaburzeń psychiki wywołane przewlekłą chorobą, podwyższoną ciepłotą ciała czy bezsennością.” Moc olejków jest ogromna, dlatego warto poznać i nauczyć się wykorzystywać je w swoim życiu.

„Między nami nie ma chemii”

Magdalena Żak to autorka bloga Między nami nie ma chemii, pomysłodawczyni projektu o takiej samej nazwie, w ramach którego między innymi organizuje warsztaty z robienia naturalnych kosmetyków, obecnie w Katowicach i Bielsko-Białej. Inspiruje do powrotu do natury, bo natura to w końcu nasz pierwotny dom. Jak sama pisze: „powrót do naturalnych rozwiązań odmienił moje życie. W przeciągu kilku lat zmieniłam większość swoich przyzwyczajeń na zupełnie inne i niemal z każdym dniem czułam, jak poprawia się mój nastrój, jak polepsza się moje zdrowie i jak duży, pozytywny wpływ ma to na moją codzienność.” Przeczytajcie jej tekst o pochodzeniu, zastosowaniach i mocy olejków eterycznych.

Jak to się zaczęło?

Kilka lat temu, kiedy jeszcze magiczne moce roślin były mi całkiem obce, byłam w północnej Francji i tamtejsza deszczowa pogoda przyniosła mi zapalenie pęcherza (kto kiedyś miał, ten wie, o co chodzi. Okropna okropność.) Pewna pani dała mi wtedy dwie małe buteleczki, powiedziała, że to taki naturalny sposób i kazała trzy razy dziennie kropić kawałek chleba i zjadać. Nie miałam pojęcia, co to jest, wzgardziłam tym kompletnie, uznałam za farmazon i wzięłam antybiotyk. Jak się domyślacie, były to olejki eteryczne – ciekła, lotna substancja zapachowa, która chowa się w roślinie. Przypomniałam sobie tę historyjkę sporo czasu później, kiedy olejków eterycznych miałam w swoim własnym domu tyle, że przestawały się mieścić w szafce. Chciałabym, żebyście dowiedzieli się, czym olejki są oraz jak i po co je stosować, bo uważam je za jedne z najcenniejszych substancji, jakie ofiaruje nam natura. Dla mnie są one apteczką, perfumerią, podręcznym psychoterapeutą.

Skąd ten eter i skąd ta esencja?

W języku polskim mamy dwie zamienne nazwy – olejek eteryczny i olejek esencjonalny. Zdecydowanie częściej używa się tej pierwszej, co nie zmienia faktu, że obie z nich posiadają w sobie magiczne słowa – eter i esencja. Określenie „eteryczny” bierze swój rdzeń ze starogreckiej idei, jakoby świat materialny składał się z czterech elementów – ognia, wody, ziemi i powietrza. Wyróżniano jednak także piąty, niematerialny element, eter właśnie, który miał być tym, co wypełnia niebiosa i nadaje życiu energię.  W średniowieczu eter nabrał miana „kwintesencji” (z łac. quinta esentia (kwintesencja), co dosłownie oznacza piąty element. Stąd „olejek esencjonalny”. Wierzono, że pozyskując olejki z roślin wyciąga się z nich tę właśnie duchową moc, życiową energię, esencję życia.

Co to są te olejki i gdzie roślina je trzyma?

Im dłużej i częściej przebywam w towarzystwie roślin, tym bardziej wierzę w to, że rzeczywiście mają one w sobie zaklęte pokłady energii, magii i ducha. Współczesna nauka sklasyfikowała jednak olejki eteryczne jako substancje stricte fizyczne, składające się ze złożonych, chemicznych kombinacji znajdujących się w różnych częściach rośliny – w liściach, kwiatach, łodygach, owocach, gałęziach, nasionach, korze… U wielu roślin możemy gołym okiem zobaczyć, gdzie magazynowane są olejki – kojarzycie bruzdki na skórce od cytryny? Albo zagłębionka na liściach mięty? Tam właśnie chowają się olejki!

Jak my, ludzie, dostajemy się do olejków?

Istnieje kilka metod pozyskiwania olejków eterycznych. Najpowszechniejsza z nich to destylacja parą wodną. W uproszczeniu polega ona na tym, że strumień pary wodnej przenika przez warstwę surowca (np. kwiaty lawendy) i „porywa” z niego cząsteczki. Następnie w wyniku ochłodzenia, cząsteczki olejku oddzielają się od części wodnej i powstają dwa produkty docelowe – olejek eteryczny i woda z niewielką ilością substancji wonnych. Najfajniejsze jest to, że jeśli ma się dużo surowca (najlepiej z własnej uprawy) i trochę przestrzeni, to taki olejek można sobie zrobić samemu. Wystarczy kupić tzw. alembik, zdobyć porządną dawkę informacji w tym temacie i ruszyć z produkcją. Niektórzy uważają, że samemu lepiej nie zabierać się za produkcję, bo nie wiadomo, jakiej olejek będzie jakości i czy w ogóle uda się go pozyskać, ale powiem wam, że w zeszłym roku byłam ekologicznej farmie w centrum Hiszpanii, gdzie produkowali sobie sami olejek lawendowy. Przywiozłam stamtąd jedną buteleczkę tego olejku i strzegę go jak oka w głowie, gospodaruję nim co najmniej jak złotem, bo to najlepszej jakości olejek eteryczny, jaki miałam okazję stosować.

Po co roślinom olejki?

Oto kilka najważniejszych zadań olejków w życiu rośliny, choć nie zapominajcie, że wciąż bardzo niewiele o nich wiemy:

  • przyciąganie owadów i ptaków, które zapylą roślinę lub zaniosą jej nasiona w świat (ewolucyjnie zapach wydaje się czynnikiem przyciągającym o dużo większej sile niż np. kolor czy kształt);
  • obrona przed insektami i innymi zwierzętami (olejkami eterycznymi można by zastąpić używane obecnie w rolnictwie pestycydy, ze zbawiennym wpływem na cały ekosystem);
  • obrona antybakteryjna i przeciwgrzybicza przed różnymi rodzajami mikroorganizmów, które mogłyby zaszkodzić roślinie;
  • komunikacja pomiędzy roślinami: roślina, która zostaje zaatakowana, uwalnia olejki eteryczne, żeby ostrzec swych sąsiadów o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Te mogą wtedy uruchomić mechanizmy obronne zanim dojdzie do ataku.

Fantastyczne jest dla mnie to, że chemiczny skład olejków tej samej rośliny może się bardzo zmieniać w zależności od tego, jaki kontynent, jaki kraj i region, a nawet jakie miejsce na łące dana roślina zamieszkuje – a więc jakie ma warunki rozwoju i z jakimi problemami musi sobie radzić. Byłabym skłonna stwierdzić, że to tworzy jej charakter. Może być silniejsza, słabsza, mniej lub bardziej drażniąca, intensywnie lub delikatnie pachnąca. Zadziorna albo spokojniutka. Niesamowicie jest to ludzkie. Albo to my jesteśmy tacy roślinni?

No i wreszcie… po co ludziom olejki eteryczne?

Ciężko jest na to pytanie odpowiedzieć krótko i zwięźle. Każdy olejek jest na swój sposób wyjątkowy i ma inne działanie (a jak już pisałam wcześniej, nawet w obrębie tego samego gatunku skład chemiczny, a co za tym idzie – oddziaływanie, mogą być rożne). Postaram się wam opowiedzieć w miarę logicznie i spójnie jakie największe korzyści możemy czerpać używając olejków, a także jak ja najczęściej z nich korzystam. Cudowną sprawą jest, że skomplikowana natura olejków idealnie pasuje do radzenia sobie ze skomplikowaną naturą człowieka. Olejek eteryczny to lekarz, którego w dzisiejszych czasach można szukać ze świecą, tzn. taki, który patrzy na człowieka holistycznie (całościowo). Nie wyodrębnia i nie rozczłonkowywuje na części, w zależności od tego, co komuś akurat dolega, tylko działa na różnych płaszczyznach, bo tak jest przez naturę zaprojektowany – każdy olejek ma wiele zastosowań.

Oto, co olejki eteryczne mogą dla nas zrobić:

  1. Relaksują, odprężają, poprawiają sen (i sny!);
  2. Poprawiają i stymulują nastrój, polepszają koncentrację;
  3. Działają przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo;
  4. Uśmierzają bóle (mięśniowe, migrenowe, menstruacyjne, i inne);
  5. Upiększają (wygładzają skórę, walczą z rozstępami i zmarszczkami, poprawiją stan włosów);
  6. Koją podrażnienia i oparzenia, sprawiają, że skóra szybciej się regeneruje, a rany szybciej goją;
  7. Orzeźwiają i obniżają temperaturę ciała;
  8. Mają działanie afrodyzjakalne, tzn. otwierają nas na więcej miłości 🙂 ;
  9. Wyrównują gospodarkę hormonalną;
  10. Cudownie pachną i tworzą unikatową przestrzeń, którą w dodatku sami możemy zaprojektować, tworząc swoje własne kombinacje zapachowe.

Poznajcie sposoby na wprowadzenie olejków eterycznych do stałego użytku:

  • dyfuzor olejków eterycznych, taka maszynka, do której wlewa się wodę i kilka kropli olejków, a te są następnie rozpylane w postaci pary do powietrza,

  • inhalacje, które są niezastąpione przy katarze i kaszlu i oczyszczaniu dróg oddechowych, kiedy mieszka się w zasmogowanym mieście (do miski z gorącą wodą dodaję kilka kropli olejków, zakrywam się nad tą miską ręcznikiem i wdycham na zmianę nosem i ustami – tylko uważajcie, żeby się nie poparzyć!),
  • jako dodatek do kosmetyków. Wszystkie kosmetyki robię sobie sama, a jedną z wielu tego zalet jest to, że mogę na bieżąco obserwować czego moja skóra potrzebuje i na tej podstawie dobierać olejki. Jeśli nie tworzycie kosmetyków sami, to kilka kropli możecie dodać do swojego ulubionego kremu, balsamu, peelingu lub odżywki do włosów, aby dodać im nowej mocy,
  • do masażu: do tzw. oleju bazowego lub nośnikowego (czyli np. oleju ze słodkich migdałów, słonecznikowego, z pestek winogron czy nawet oliwy z oliwek) dodajecie kilka kropli olejku eterycznego i możecie przeprowadzać terapeutyczne masaże. Ja często masuję sobie sama stopy (stopy to jedno z kilku miejsc na ciele, przez które substancje wchłaniają się najszybciej do krwioobiegu). Taki masaż sprawdza się szczególnie dobrze na lepszy sen i super sny,
  • zamiast płynu do płukania (do przegródki w pralce, do której zazwyczaj wlewa się płyn do płukania, dodaję kilka kropli olejku eterycznego, takiego, którym akurat mam ochotę pachnieć). (dopisek redakcji, możecie stworzyć własny, naturalny płyn do płukania, w którego skład wchodzi 100 ml octu spirytusowego 10% i 10-15 kropli ulubionego olejku. Ubrania będą miękkie, pachnące, a także nie będą się elektryzować).

Uwaga!

Olejki eteryczne to silnie skoncentrowane substancje, dlatego należy używać ich z głową, szczególnie przy bezpośrednim stosowaniu na skórę i przy stosowaniu wewnętrznym. Niektóre olejki absolutnie nie nadają się do stosowania w czasie ciąży i w okresie karmienia piersią, dlatego zawsze podchodźcie do ich stosowania mądrze i rozsądnie, najlepiej konsultując się wcześniej z doświadczonym aromaterapeutą lub zasięgając wiedzy w specjalistycznych opracowaniach.

Źródła, którymi posiłkowałam się podczas pisania tego artykułu:

National Association For Holistic Aromatherapy, What are essential oils,

Władysław S. Brud i Iwona Konopacka, Pachnąca Apteka – Tajemnice Aromaterapii, Oficyna Wydawnicza MA, Łódź 2008,

Robert Tisserand, Essential Oils,

Recent Progress in Medicinal Plants, Biological Activities of Essential Oils on Insects.

Wszystkie zdjęcia użyte w artykule otrzymaliśmy od Magdy. Dziękujemy za współpracę 🙂 Z przyjemnością weźmiemy udział w warsztatach kosmetycznych i z pewnością podzielimy się z wami naszymi wrażeniami. A tym czasem zapraszamy do śledzenia profilu Między nami nie ma chemii.


Katarzyna Małgorzata

Katarzyna Małgorzata

Uśmiechnięta od ucha do ucha członkini Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego FREEDOM, matka biały i ferajna, miłośniczka street artu, asystentka rzeczników patentowych.
Katarzyna Małgorzata

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

29 − = 23